niedziela, 15 listopada 2015
Za lepszym życiem
poniedziałek, 23 lutego 2015
Autoakceptacja w ukryciu
czwartek, 15 stycznia 2015
Różnice i lewice
Dlaczego ludzie o ciemnym kolorze skóry wybielają ją, a osoby o jasnej karnacji odwrotnie, choć opalenizna może powoli wychodzi z mody, jednak trend jest wyraźny? Wiąże się to oczywiście z wartym krocie rynkiem środków, chemicznych i nie tylko, powodujących jedno albo drugie. Idąc dalej - posiadacze ciemnych włosów często je rozjaśniają, blondyni i blondynki robią się na rudo, czarno (czasem na zielono). Widać, że lubimy po pierwsze zmiany, po drugie inność, rozmaitość, ale nie tylko...
Lubimy aspirować. Chcemy być lepsi - od reszty ludzi, nawet od samych siebie. Na przykład robimy sobie zdjęcia "życzeniowe" - pokazujące nas takich, jakimi chcielibyśmy się widzieć, właściwie takimi, jak wydaje nam się, że wyglądamy... Te "kreacje", które publikujemy głównie na portalach społecznościowych, mocno się różnią od rzeczywistości. Przyczyna może też leżeć w tym, że codziennie w lustrze widzimy się "przekręceni" o 180 stopni i nasz mózg przyzwyczaił się do tego fałszywego obrazu - w rzeczywistości większość z nas wygląda inaczej, bo ma twarz niesymetryczną... Ale nie w tym sedno.
Chodzi o to, że podstawą atrakcyjności jest odmienność.
To odwieczne prawo natury, główny motor ewolucji, podstawa rozwoju życia na naszej planecie i być może poza nią. Geny muszą się mieszać, selekcjonować, nie mogą być takie same, bo organizm będzie upośledzony. Ludzie różnych ras są dla siebie zawsze wyjątkowo pociągający, a dzieci z mieszanych związków po prostu nadzwyczaj udane - piękne, zdolne, zdrowe itd. Niestety wciąż napiętnowane kulturowo. Czyżby zazdrość u niektórych? Wiem nawet u których, ale o tym później.
Było o różnicach, które wprowadzają do świata barwy, zapachy, piękno, aktrakcyjność, a więc wszelkie dobro i postęp, a teraz będzie o lewicy próbującej konsekwentnie od ponad 200 lat porządek ten zburzyć wmawiając przy tym wszystkim, że to po jej stronie ów postęp leży... Podstęp...
Przede wszystkim - jak bardzo by innym nie współczuć i żałować - ludzie nie są równi. Nigdy nie będą, bo fizycznie nie ma takiej opcji. Warunkuje to różnorodność środowiska naturalnego. Bo takie rekiny na przykład wszystkie mają taki sam kod genetyczny - ale one tylko pływają w raczej niezmieniającej się pod względem fizycznym wodzie, żerują i się rozmnażają. Czyżby były w takim razie niepotrzebne? Bardzo potrzebne, są jednym z elementów mechanizmów selekcji naturalnej. Skoro one tak mogą, to dlaczego my nie?
Mamy inne zadania na tym świecie, tak to sobie ułożyliśmy, ale nie zanosi się, żeby kiedykolwiek mogło być inaczej. Nawet jak w Ziemię uderzy asteroida i "skasuje" całą cywilizację, to i tak powierzchnia ziemi będzie areną ciągłych zmian, a człowiek jako istota poszukująca będzie musiał się w tym wszystkim odnaleźć. Właśnie... Mamy coś, co odróżnia nas od Braci Mniejszych. Oczywiście język, rozum, ale to są tylko pochodne - naszego niespotykanego genu - eksplorera. Musimy szukać, odkrywać, podróżować, zdobywać, podbijać, posiadać, rządzić. Czasem w coś wierzyć. Może to dowód na istnienie Boga, a przynajmniej na nasze "nieziemskie" pochodzenie.
A lewica wmawia nam, że każdemu ma być po równo, równe szanse, równe traktowanie, równość płci, równo... g...
Oba samce... Jak chcą, to niech się tam na miecze pojedynkują, ale czemu miałby być to trend wiodący. Mężczyzna z cyckami, kobieta z brodą - a może to właśnie wynik potrzeby eksploracji? Nie, przyczyną tego jest przekierowanie tego naturalnego zmysłu w złą stronę. To zaburzenie towarzyszące. Po prostu człowiek, któremu od lat się wmawia, że ma być "taki-jak" musi gdzieś bokiem wypuścić nadmiar zebranej energii eksploracji. Jest też z natury przekorny. Niby chce aspirować, afiliować, utożsamiać, ale nie w tę stronę, w którą ciągnie go...WŁADZA
Człowiek chce być wolny.
W społeczeństwie jednak moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna wolność drugiego człowieka. Jest nas coraz więcej, to i wolności mniej, rzecz oczywista. Pozostaje uwolnienie się na innych płaszczyznach. Lewica nawet temu przyklaskuje, niech sobie ludność tworzy jakieś nowe dziwne obszary rozwoju i w nich się realizuje zapominając o tym co ważne. Zapominając skąd pochodzi i dokąd zmierza. Stając się powoli zombie, zaspokajanym najprostszymi metodami, klonami łatwymi do kontrolowania. Władza. Potrzeba najwyższa i jednocześnie najniższa.
Cel jest jasny, ulega tylko czasem rozmyciu w głowach różnych jego realizatorów. Jak to, to nie system jest zły, a ludzie? Nie, ten system jest zły, bo cel jest zły. Globalizacja. Po co? Bo tak jest łatwiej kontrolować, tworzyć rynki, dla nich wspólne kampanie (tańsze), wreszcie zarabiać, zarabiać, zarabiać. Ale nie po to, żeby mieć, nie gromadzić, to są pieniądze finansujące kolejne zmiany, właściwie działania, które mają finalnie doprowadzić do stworzenia nowego porządku świata, w którym wąska elita rządzi wszystkimi innymi, bez wyjątku. I nie jest to wymysł radzieckiego agenta z przełomu XIX i XX wieku (słynne "Protokoły"). To proces trwający od okolic 1776 roku...
Szczucie się na siebie... Za tym stoją siły, o których istnieniu nie mamy pojęcia. Powtarzam jakieś hasła będące zlepkiem różnych teorii spiskowych? To nie teorie. Zaślepienie władzą to fakt. Od zawsze tak było. Wielkie religie monoteistyczne (nie wszystkie) powstały jako element ułatwiający sprawowanie władzy. Co zrobić? Otworzyć oczy. Bóg jest, ale nikt nie będzie OKREŚLAŁ, jak trzeba go czcić. Od tego należy zacząć. Reszta przyjdzie sama. Otworzyć oczy, ale też otworzyć umysł i otworzyć się na świat. Żyć po swojemu, ale tak, żeby nie przeszkadzać i nie narzucać się innym. Pomagać, jak ktoś o pomoc prosi. Rozmawiać. Podziwiać, ale nie wyznawać. Inspirować się, ale nie starać się być kimś, kim się nie jest. Nie ulegać modom, trendom, poglądom. Być twórcą, nie odtwórcą, ale też nie stwórcą.
Tolerancja to, współistnienie, wzajemny szacunek, podziw i inspiracja. Nie przyzwolenie, poddawanie się czyjejś woli, obawa, że się kogoś urazi, obrazi, zdejmowanie krzyży z herbów... Wyniki obserwujemy na bieżąco.