niedziela, 12 lutego 2012

Ludzka intuicja

Najlepiej, jak ktoś komuś chce zorganizować życie. Albo musi zorganizować. Tak przynajmniej się wydaje niektórym rodzicom. Oni wiedzą lepiej, co będzie dla dziecka dobre. O ty, co złe, to nawet nie wspominam, bo zło, to tylko brak wiedzy, a więc złe jest wszystko, co nieznane i co do wizji rodzica nie pasuje.

A rodzice zwyczajowo są z innej epoki. Nie wszyscy, ale większość. Dokładnie są to ci dorośli, którzy w swoim dzieciństwie mieli takich samych wszechwiedzących rodziców.

Szkodliwi są na dwa sposoby. Po pierwsze narzucają swoje zdanie (paradoksalnie jednocześnie go nie mając), a po drugie nie przekazują żadnej wiedzy, uzasadnienia, alternatywy. Tak jak oni mówią ma być, bo tak zawsze było, gdyż tak ma być. Oczywiście masło maślane, a właściwie błędne koło.

Co z tym zrobić. Na szczęście prócz rozumu człowiek ma jeszcze instynkt, nazywany niekiedy - całkiem słusznie i dla odróżnienia od zwierząt - SERCEM.

Kierować się trzeba sercem.

Serce doskonale wie, co dla człowieka jest dobre. Tylko idąc za głosem serca można być szczęśliwym. A przecież o to tak naprawdę w życiu chodzi.

Zaraz zaraz - powiedzą sceptycy (rodzice) - ale serce wybierać może zło. Złe towarzystwo, papierosy, narkotyki, przemoc. A gdzie tam! To wszystko bierze się z buntu serca przeciw rozumowi wszechwiedzących. Ja im pokażę!

Spokojne i otwarte serce nie zwalczane rozumem nigdy do wykorzystujących go ludzi nie pójdzie, na szkodliwą drogę nie zaprowadzi. Celowo nie piszę "złą drogę". Bo to pojęcie względne, jak zaznaczyłem na początku.

Serce ma zawsze rację. Nie sumienie, bo to sztuczny twór, niby serce, ale z ukrytym wianuszkiem bzdurnych zakazów. Rozumu też używać należy, ale do prostych czynności. Do decyzji mających wpływ na innych, czyli w zasadzie na cały świat, używać tylko serca.

5 komentarzy:

  1. Dobry wieczor!
    Z częścią się zgadzam a co do niektórych myśli nie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Może i coś w tym jest. Tylko co jest złego w tym, że ten rodzic chce uchronić przed niektórymi szkodliwymi rzeczami? Myślę, że to rodzicielska (jak na przekór) miłość tym dowodzi. Pewnie, są różni rodzice, przesadzjący w swoich zakaz i nakazach. A najgorsze ze wszystkiego - o czym piszesz jest to, że przeważnie tłumaczenie takie opiera się na stwierdzeniu: "Nie, bo nie", bądź "Nie, bo jak tak mówię". To jest chyba najgorsza głupota - która prowadzi do mechanicznego działania, a nie do wolności dziecka i rozwoju jego osobowości.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkodliwe rzeczy, właśnie. Skąd pewność, które rzeczy są szkodliwe, a które nie? Kant mógłby coś podpowiedzieć. Wystarczy przestrzegać jednej prostej zasady "nie rób drugiemu, co tobie nie miłe".

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkodliwe rzeczy, właśnie. Skąd pewność, które rzeczy są szkodliwe, a które nie? Kant mógłby coś podpowiedzieć. Wystarczy przestrzegać jednej prostej zasady "nie rób drugiemu, co tobie nie miłe".

    OdpowiedzUsuń
  5. Kant i jego imperatyw kategoryczny - tylko tyle pamiętam z filozofii na studiach. Zasada "nie rób drugiemu...." może byłaby ok, ale pod warunkiem że wszyscy by się do niej stosowali. A jak wiemy, to niemożliwe.

    OdpowiedzUsuń