Niepewność jest kolejnym produktem kultury, owocem
stworzenia zasad, postawienia granic, narodzin tabu. Co będzie, jak pójdę
dalej? To tylko jedno z wielu pytań? Kolejne – co TY myślisz o mnie? Nie
zapytam, boję się barier, które być może nawet sam zbudowałem. Ty też mi nie
powiesz, przecież nawet nie wiesz, że zadaję sobie takie – dziwne – pytania.
Postrzegasz świat inaczej, masz swoje własne bariery, postawione potajemnie przez
kogoś innego.
Tę niepewność zwykłem pokonywać wiarą w przeznaczenie. Wiarą
pozareligijną, nie wiążącą się z duchowym związkiem, czy jakimś bóstwem. Nie
wiem skąd się ona we mnie wzięła, pewnie jakoś sobie przesiąkła ze świata, w
pakiecie z czymś, co lubię, a ja podświadomie ją przyjąłem, albo i świadomie,
bo tak było (wtedy) łatwiej. Później się dowiedziałem, że w niektórych
religiach na wierze w przeznaczenie opiera się cały System. Przez chwilę się
nawet ucieszyłem, że człowiek i jego marne wybory mogą nie mieć wpływu na
rzeczy ostateczne. Tak było łatwiej…
Łatwiej? Może na początku, a już na pewno, jak się komuś
wiedzie, wszystko (pozornie) udaje, nie ważne, czy złe, czy dobre. Gorzej, jak
się (znów pozornie) w życiu nie układa. Nic, tylko się załamać i pokornie czekać
na potępienie. Straszne! Kto to wymyślił? Wiem kto, to pytanie retoryczne. Ale
pozostając przy wierze. Wierzyć trzeba – w swoją siłę. W niemal nadprzyrodzoną
moc sprawczą (przecież jesteśmy stworzeni na czyjś wzór i podobieństwo)
ludzkiego umysłu. Nie rozumu! To zupełnie co innego. Rozum to racjonalizacja,
czyli tak naprawdę stawianie barier.
Dla chcącego nic trudnego. Chcieć znaczy móc. To stare
przysłowie, wcale nie polskie. Występuje w różnych odmianach we wielu
kulturach. Pogańskie? Niekoniecznie, ale tego nie będę uszczegóławiał –
szukajcie, a znajdziecie. Związek z przeznaczeniem? Żaden. Niepewność? Nie ma
tu na nią miejsca. Jeśli się wie, czego chce – a na pewno każdy to wie, po zburzeniu
wszelkich barier – nic nie stanie na przeszkodzie.
Czy będzie to dobre, czy złe – to tylko nasz wybór, ale nie
bez znaczenia – zło prowadzi do większego zła i jest drogą do zguby. Tylko czym
jest zło? Nie pamiętam, czy o tym pisałem, bo to dla mnie proste i oczywiste. Zło
jest szkodą wyrządzoną drugiemu człowiekowi lub stworzeniu (boskiemu), w tym
środowisku naturalnemu. Skąd wiadomo, że coś szkodzi? Prowadzi do cierpienia, zniszczenia,
zagłady, śmierci. Proste.
Dochodzę do krótkiego i prostego przepisu na szczęście –
czynić dobro, nie czynić zła, wierzyć w swoje siły, nie liczyć, że coś się
zrobi samo (przeznaczenie). Wierzyć w nieograniczoną siłę umysłu. I wreszcie –
dzielić się z innymi swoją siłą, dobrem, rozmawiać o tym, rozmawiać bez żadnych
barier. Budować, ale nie kolejne pomniki ku czci czegoś tam, tylko porozumienie.
Stawiać, ale nie bariery, tylko mosty.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz