Biedny Heraklit zapewne przewraca się w grobie słysząc, jak ludzkość nadużywa i nadinterpretuje jego myśl "panta rhei". Chociaż zdaje się, że owo błędne rozumienie nie dotyczy innych języków, które próbują uwikłane w swoje naleciałości przekazać jej sens, tylko naszego polskiego. Nawet nie jest to wina samego języka, tylko jego użytkowników, którzy lubią dodać coś od siebie, po swojemu wytłumaczyć i, co nader częste, dostosować do własnej wizji czy potrzeby.
Tak właśnie ze "wszystko płynie" zrobiło się "nie można wejść dwa razy do tej samej rzeki". Poetycko? Raczej obrazowo. A że widzimy to, co chcemy... Większość domorosłych interpretatorów słowa te traktuje jako rodzaj zakazu. W sensie takim: jak już byłeś w jakimś związku (rzece), który się zakończył, to już nie probuj go wskrzesić (nie wchodź drugi raz). Ależ to mądre! Tyle, że nie o to chodziło, jeśli chodzi o źródło i sens tego powiedzenia.
Ten sens można zrozumieć dopiero po powrocie do źródła właśnie. Wszystko płynie. Przysłowiowa rzeka nie jest już taka sama. Inna woda, inne brzegi. Wszystko się zmieniło. Więc nie można wejść drugi raz do tej samej rzeki, bo już jej nie ma w tej dokładnie formie i stanie, co za pierwszym razem. Nie tyle nie można do niej wejść, co jest to niemożliwe. A "niemożliwe" i "nie można" to dwa kompletnie różne pojęcia.
Znając sens przekazu zastanówmy się nad jego wymową. Jest to stwierdzenie pewnego niezaprzeczalnego faktu, ale czy ma wydźwięk negatywny, jak w błędnej interpretacji, czy pozytywny? Zależy, jak traktuje się kluczowy, acz ukryty, element sentencji - zmianę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz