Zatoczyłem koło. Czytam swoje poprzednie wpisy i śmieję się sam do siebie - i sam z siebie. Doszedłem do momentu, w którym odwrócił się też Sokrates stwierdzając, że właśnie już wie, że tak naprawdę nie wie nic. Co to w ogóle znaczy? Otóż to, że człowiek nigdy nie będzie w stanie zrozumieć świata (boga - agnostycyzm), to w sensie negatywnym, a z pozytywów na pewno główny jest taki, że ta wiedza nie jest kompletnie człowiekowi do niczego potrzebna.
Wszystko się powtarza, historia, kultura, schematy. Archetypy istnieją. Czy to źle? Dobrze, wystarczy tylko dać się im porwać. Niekoniecznie do końca to zrozumieć - jak wspomniałem - nie da się, ale przynajmniej mieć świadomość, że tak jest. I - co najważniejsze - nie chcieć rozumieć, nie starać się zgłębiać istoty, nawet po to, żeby pomóc innym, bo też się nie da. Trzeba żyć po prostu, tu i teraz, robić, co się da w danej chwili, nie wybiegać daleko w przyszłość. Kochać.
Najpierw pokochać siebie. Wiem, dla niektórych to pułapka, można skończyć jak mityczny Narcyz. Ale to warunek, żeby wiedzieć, czego się chce, do czego dąży, jaką drogą pójść. To ważne. Przede wszystkim nie oszukiwać siebie. Innych tak, na tyle, żeby nie popadli w szaleństwo, bo jeszcze nie doszli do tego etapu, co my, nie są gotowi poddać się nurtowi. Kochając siebie wie się też, co się kocha w innych, a więc podchodząc pragmatycznie - jak wygląda nasza druga połówka.
Platon miał rację, że ludzie byli kiedyś całkowitościami składającymi się z dwóch pierwiastków, obecnie rozdzielonych. Nie wnikam w legendarne ani duchowe podstawy, jak to się stało, ale to prawda. Celem istnienia człowieka na ziemi jest znalezienie zaginionej części, a później zjednoczenie się z jeszcze większą całością - już raczej nie na tym "łez padole", ale w skali kosmicznej. Mówimy "druga połówka", ale to też nie do końca precyzyjne określenie - zresztą to niemożliwe.
Szukamy swojej drugiej części (może jak tytułowy Uroboros chcemy złapać się za ogon i się zjeść, tworząc odwieczny cykl), która wcale nie musi być naszym "przeciwieństwem, które się przyciągają". Do całości może brakować niewiele, albo dużo, dużo więcej, niż mamy. Nie oznacza to też wcale, że ta poszukiwana osoba będzie do nas podobna, ale też nie musi być różna. To tak jak z układankami typu puzzle. Każda cześć jest inna, każda ma swoje miejsce.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz