Afery, teorie spiskowe, zamachy, protesty, jak żyć panie Tusk. Komu wierzyć? Władza manipuluje Narodem, ale po przeciwnej stronie nie mniej manipulacji tych, którzy chcą dojść do władzy. Jakby to był szczyt możliwości ziemskich każdego człowieka, nieosiągalny wierzchołek piramidy potrzeb. Ciągle więcej i więcej, tylko jakim kosztem? Szarych obywateli, współpracowników, przyjaciół, rodziny… Im wyżej, tym mniej…
Jak żyć? Walczyć, protestować, przeciągać linę, manipulować, dać się wciągnąć w wir walki. Eskalować. A może zamiast patrzeć na innych, krytykować bądź popierać, przez chwilę spojrzeć na siebie? Co ja zrobiłem dla świata? Nie, że zaraz musiałem dokonać czegoś wielkiego, co przetrwa na wieki, zostawić ślad, spuściznę, pamiątkę po sobie. Wypalić na Ziemi znamię. Mieć syna, zasadzić drzewo, zbudować dom… Choćby metaforycznie.
Czasem się uśmiechnąć, to już wyzwanie. Znajomi wrócili niedawno z Irlandii, wystarczył tydzień, żeby złapać dystans. Sprzedawcy w sklepach uprzejmi (prócz jednego, polskiego, prowadzonego zresztą przez Rosjan, czyżby spisek), ludzie kolorowi, mimo szarej pogody, starają się być “między sobą”, weseli, jakby nie mieli problemów. Nikt nie mówi o polityce. Myślą o niej oczywiście, ale na innym poziomie. Zamiast szarpać się na górze, pracują u podstaw.
Jakie to podstawy? To rodzice, którzy słuchają dzieci. Nauczyciele z misją, a nie tylko wykonujący pewną pracę, w której przeszkadzają im tylko dzieci. Przyjaciele, którzy myślą o Tobie, nie o sobie. Wreszcie obcy ludzie chętni do jakiejś, choćby najmniejszej kooperacji, nie tylko rywalizacji. A jeśli nie pomagający, to przynajmniej nie przeszkadzający.
Jest taka zasada, od której warto zacząć, jeśli się chce lepszego świat. Powtarzana w różnych księgach, świętych i świeckich. Jednak tylko Konfucjusz zapytany o nią przez swoich uczniów potrafił ująć ją jednym wyrazem, zresztą takie miał postawione przez owych zadanie. Odpowiedział "wzajemność".
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz