Dziś znowu dzielimy ludzi.
Jedni wiecznie potrzebują pomocy. Zderzeni z jakimś, nawet najprostszym zadaniem, niekoniecznie od razu problemem, najpierw robią wokół siebie zamieszanie, angażując wszystkich dostępnych do kolektywnego rozwiązywania. Dopiero wtedy, jeśli pomocy nie da się z nikąd uzyskać, postanawiają pomyśleć sami. Jednak jeśli ich zdaniem problem nie jest godzien większej uwagi (a refleksja przychodzi po wspomnianym zamieszaniu i angażowaniu całego świata) to przeważnie i tak wycofują się ze wszystkiego.
Drudzy, jakże inni ludzie, starają się rozwiązać problem samodzielnie, pytając o rozwiązanie tylko w ostateczności i nie bezpośrednio, oczywiście też w razie narastających przeszkód rezygnują, ale pamiętają wszystko i wracając nierzadko do zmierzenia się ze sprawą po jakimś czasie. Z nowymi siłami. Ale wciąż raczej samotnie.
Niektórym pomoc oferowana z zewnątrz wręcz przeszkadza. Obserwator powinien wiedzieć w jaki sposób funkcjonuje ów radzący sobie, lepiej lub gorzej, z problemem. Może zapytać, czy potrzebuje pomocy, a nawet poczekać, aż sam o nią poprosi. Lepiej dla obserwatora, żeby nie starał się wyciągać rąk do pomocy jako pierwszy. Bo często największą pomocą jest nie przeszkadzanie.
Jak to się ma do orientacji wstecz i naprzód. Albo do ekstrawertyzmu i introwertyzmu? Orientacja wstecz siłą rzeczy wymaga jakiejś bazy, a jeśli danej osobie jej brak – woła innych. Orientacja naprzód wymaga zmierzenia się z problemem mimo wszystko i po swojemu. A która z tych orientacji jest egoistyczna? Czy skupiona o sobie jest osoba zorientowana do wewnątrz siebie, czy na zewnątrz? Kto angażuje sobą cały świat i nawet nie jest świadomy rozmiarów zamieszania?
Jak to się ma do orientacji wstecz i naprzód. Albo do ekstrawertyzmu i introwertyzmu? Orientacja wstecz siłą rzeczy wymaga jakiejś bazy, a jeśli danej osobie jej brak – woła innych. Orientacja naprzód wymaga zmierzenia się z problemem mimo wszystko i po swojemu. A która z tych orientacji jest egoistyczna? Czy skupiona o sobie jest osoba zorientowana do wewnątrz siebie, czy na zewnątrz? Kto angażuje sobą cały świat i nawet nie jest świadomy rozmiarów zamieszania?
Podobno przeciwieństwa się przyciągają. Tylko muszą być one dość powierzchowne, na przykład na tle kulturowym (coś, jak nadbudowa u Marksa), ale podstawa, głębia charakteru (baza) musi być taka sama. Warunkiem koegzystencji musi być jakaś część wspólna – jeden fundament, mocny i niezmienny. A bez całej reszty można się obejść. Ale też trzeba mieć świadomość istnienia różnych poziomów świadomości.
Mówi się o zróżnicowaniu inteligencji. Obecnie w Internecie różne strony kuszą nas możliwością zmierzenia swojego IQ. Cóż to takiego? Wydaje się nam, że wiemy.
To iloraz inteligencji. Wysoki może być przekleństwem. Ludzki mózg ma określoną pojemność, jeśli więc interesujesz się wszystkim, wiesz coś z każdej dziedziny, to nie skupiasz się na niczym i nie osiągniesz sukcesu w żadnej dziedzinie prócz jednej – kreatywności. Człowiek nie rodzi się z wysokim IQ, tylko z predyspozycją do gromadzenia szerokiej wiedzy i odpornością na wszczepianie barier, które mogą dostęp do tej wiedzy ograniczać.
Przeciętny Chińczyk jest o 5 punktów bardziej inteligentny od przeciętnego Europejczyka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz