To stare porzekadło kryje w sobie ciekawą prawdę. Proste słowa na określenie mechanizmu, który jest podstawą funkcjonowania świata ludzi. Chodzi o cele. Ich typologia jest otwarta. Na własne potrzeby podzielę je na: jednostkowe i grupowe, zgodne i niezgodne, możliwe i niemożliwe, jawne i ukryte, główne i cząstkowe.
Logika podpowiada, że każda przyczyna ma swój skutek. Wschodnie pojęcie "karma" zakłada, że każdy skutek ma swoją przyczynę, nic nie dzieje się przypadkiem. Nie wchodząc głębiej możemy stwierdzić, że nic nie dzieje się bez przyczyny, a kiedy poruszamy się w kręgu stosunków międzyludzkich, to żadna przyczyna nie może istnieć jako niezależny byt – przyczyną jest cel – gdyż każdy człowiek ma jakiś cel. Otoczeniu może być znana tylko garść jego celów jawnych, niektórzy komentują złośliwie, że właściwie (na pewno) nie ma on ich żadnych. Ale te są zawsze. Szczególnie jeden, najważniejszy, skrzętnie ukryty, który nigdy nie będzie ujawniony przed jego ostatecznym osiągnięciem.
Dlatego jest ukryty – nikt nie może przeszkodzić w jego realizacji.
Jako główny jest na samym dnie, przysypany pozostałymi celami, najpierw ukrytymi mniejszymi, potem warstwą celów niby nieistniejących, zdających się osiągać samoistnie i przypadkowo, następnie garścią celów jawnych narzuconych przez systemy i grupy, w końcu jawnych silnie zindywidualizowanych, pokazowych, całkowicie odwracających uwagę od tych z samego dna. Tym samym nie możemy powiedzeć, że celem człowieka jest szczęście, gdyż pojęcie to tylko opisuje stan, w którym znajdziemy się w momencie osiągnięcia celu. Co jest więc celem?
Ludzie łączą się w grupy posiadające jeden główny, czasem kilka cząstkowych wspólnych celów. Ale jako że są to zawsze cele jawne, wygenerowane często nieporadnie, na przykład tylko dla możliwości przyłączenia się, to grupa jako taka nigdy nie przetrwa dłużej. Nigdy też nie będzie świadkiem całkowitej realizacji własnego głównego celu, dlatego że jej członkowie udając, że koncentrują się na nim dążą do własnych, ukrytych, które z założenia (odwracanie uwagi) są sprzeczne.
Społeczeństwo jest grupą posiadającą wspólny, jawny cel, którym jest tak zwane „dobro społeczne”.
Cel ten jest oczywiście sztuczny i bazuje na konwencji o warunkach wzajemnego współistnienia, na próbie wykreowania bezpiecznego otoczenia i wskazania kierunków rozwoju. Tylko że jakiekolwiek konwencje wykluczają rozwój – umowa jest zawsze paktem o nieagresji, akceptacją pewnego status quo, czyli prowadzi do stagnacji. A poczucie bezpieczeństwa jest względne, bo nie wszyscy członkowie społeczeństwa uznają zasady, ba, część wręcz wykorzystuje tę stagnację i kreację do swoich celów. Teoretycy głoszący potrzebę zmiany społecznej mieli również swój cel, tak jak i ja posiadam takowy pisząc tego bloga.
Trudność osiągnięcia celu jest oczywista, tak jaki i wielki wewnętrzny przymus, żeby go osiągnąć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz