sobota, 27 sierpnia 2011

Wiesz, adrenalina...

Jedna z celebrytek wybiera się właśnie na samochodowy rajd terenowy do Maroka, a zapytana przez dziennikarkę o cel takiej wyprawy – niebezpiecznej przecież – odpowiedziała: „Wiesz, adrenalina...”

Po co ludziom adrenalina? Ten OBRONNY hormon mocy, daje krótkotrwałą, acz nadludzką siłę do wykorzystania na walkę albo na ucieczkę. Nie jest absolutnie związany z przyjemnością, tylko ze strachem! Coś jest takiego w człowieku, że chce testować własną odporność na stres, lubi się bać. To pewnie ewolucja wykształciła taki mechanizm, który umożliwia pozostawanie w ciągłej gotowości (do walki lub ucieczki), a żeby tę gotowość utrzymać nakazuje trenować.

Największą dawkę adrenaliny dają oczywiście sporty ekstremalne. Maksymalne ryzyko, przynajmniej pozornie. Natomiast inne, klasyczne rzekłbym, dyscypliny sportowe, koniecznie związane z rywalizacją, są przez ludzi uprawiane ze względu na potrzebę odczuwania euforii związanej z wydzielaniem endorfiny. To jeden z hormonów szczęścia. Podobnie zresztą jak dająca nieco inne, ale jeszcze bardziej przyjemne doznania dopamina. Z tych trzech „popularnych” neuroprzekaźników – adrenaliny, endorfiny i dopaminy – ja wybieram zdecydowanie ten ostatni, ale – uwaga – tylko w formie naturalnej!

Człowiek doskonale potrafi sam zapewnić sobie błogostan, nie mówiąc już o wielkiej sile przyjemności doznawanej w towarzystwie płci przeciwnej, towarzystwie oczywiście bezinteresownym (prawie, bo mającym ten sam cel – przyjemność). Ale od zarania dziejów zawsze znajduje się ktoś (czy grupa ktosiów), kto zrobi wszystko, żeby wykorzystać ludzką słabość do przyjemności dla własnych celów. A tym celem jest również tylko i wyłącznie przyjemność. Jednak takim ktosiom przyjemność na ogólnie dostępnym poziomie z jakichś powodów nie wystarcza. Chcą przekonać innych, że przyjemność może dać coś innego, coś, czym ten KTOŚ właśnie dysponuje i chętnie (nie za darmo) udostępni!

Kto jeszcze walczy z powszechną przyjemnością? To znaczy komu zależy na tym, żeby dostęp do przyjemności nie był szeroki i dowolny? Otóż ci, którzy chcą mieć władzę nad innymi. Człowiek „zaślepiony” przyjemnością nie da się manipulować! Niektórzy filozofowie krytykujący hedonistyczny styl życia mieli w tym polityczny cel! Dlaczego polityczny? Jedna z definicji polityki brzmi: zespół działań prowadzący do przejęcia i utrzymania władzy. WŁADZY! Nie doprowadzenia do powszechnego szczęścia (przyjemności), tylko zabrania wszystkiego dla SIEBIE!

Nie jestem komunistą, ani socjalistą, ani nawet liberałem. Bo ludzie z tymi poglądami chcą na siłę coś zmieniać, zrównywać, pomagać, a w ekstremalnych przypadkach dopuszczają pewne praktyki, które nie mają nic wspólnego z naturą. Wolność wolnością, ale od natury nie można się odwracać. Być wolnym i nie szkodzić innym, nie umniejszać niczyjej wolności, ale też nie przeciwstawiać się naturze.

Ot i cały sekret szczęścia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz